Blog Outdoorzy.pl
poradnik
Strona główna » Jakie buty trekkingowe wybrać – część druga

Jakie buty trekkingowe wybrać – część druga

Prezentujemy Wam drugą część poradnika zakupowego butów trekkingowych autorstwa Szlakami naszego życia. Pierwsza część dostępna tutaj KLIK

CHOLEWKA

Cholewka składa się z warstwy zewnętrznej, materiałów wypełniających oraz tak zwanej wyściółki wewnętrznej. Dopełnieniem całości jest wkładka oraz sznurówki.

Cholewki naszych butów z zewnątrz pokryte są skórą nubuk. Dlaczego wybraliśmy ten rodzaj skóry? Poszliśmy na kompromis. Nie ufamy materiałom, choćby miała to być niezawodna i mocna cordura. Oboje wcześniej testowaliśmy buty z materiałową cholewą, z membranami i na dłuższą metę buty nie zdały efektu. Albo się coś gdzieś przecierało, albo rozpruwało, albo po prostu materiały nasiąkały wodą i noga była mokra. Nie pomagały żadne impregnacje, czy membrany. Stąd właśnie nasz brak zaufania do materiałów, zwłaszcza w butach zimowych! Osobiście jestem zdania, że nie ma bardziej wytrzymałych materiałów od skóry. Licowa w butach górskich wygląda bardzo klasycznie, poza tym bardzo mocno widać na niej wszelkie zadrapania/uszkodzenia. Nubuk wydał się w tej sytuacji wręcz idealnym kompromisem i w sumie mieliśmy rację – sprawdza się świetnie. Poza tym skórę łatwo się impregnuje i każdy się chyba ze mną zgodzi, że wykazuje większą wodoodporność niż materiał. Ważną kwestia jest też to, by cholewa wykonana była z jak najmniejszej ilości ciętych fragmentów. Im mniej szyć tym lepiej. Szycia to słabe punkty cholewy. Dodatkowo jeśli but ma być używany
z rakiem koszykowym, to zwróćcie uwagę na to gdzie znajdują się szycia. Ma to znaczenie ponieważ plastiki i paski będą ocierać buta. Sprawdźcie, czy czasem otarcia nie wyjdą akurat na szwach i z czasem po prostu ich nie przetrą.

buty trekkingowe plus raki

Gdy przyjrzycie się moim butom, na pewno zwrócicie uwagę na ich skórę. Nie jest już nubukiem, jak na początku użytkowania, a raczej skórą licową. Jak to się stało? Stało się tak za sprawą wosku firmy Meindl, który stosuję do impregnacji butów w zimie. Użyłam go pierwszy raz, gdy próbowałam ratować nieciekawie wyglądające „pęknięcia” zniszczonej, przesuszonej skóry w miejscach zgięć. Z czasem powtarzania impregnacji skóra stała się ciemniejsza i przekształciła w licówkę, ale nie przeszkadza mi to 😉

Buty Łukasza w rakach widok z góry.

Materiał wypełniający to zazwyczaj różnego rodzaju pianki. Moje Meindle mają zastosowaną piankę MFS, która pod wpływem temperatury stopy dopasowuje się do jej kształtu, przez co but jest bardzo wygodny i nigdy mnie nie obtarł. W modelu Łukasza dodatkową piankę zastosowano w okolicach kostki i też nie narzeka. Materiał wewnętrzny składa się również z warstwy membranowej. W naszych butach jest to Gore-tex i nie wyobrażam sobie, żeby go nie było. Dobry but górski musi mieć Gore! Słyszałam wiele razy, że na rynku jest mnóstwo innych, równie dobrych, a o wiele tańszych membran, które warto polecać. Miałam okazję obserwować znajomych w butach z innymi membranami i szczerze mówiąc, wtopili. Dlatego ja chcąc mieć pewność, że moja noga zawsze będzie sucha, ufam tylko tej najlepszej 😉 tak więc nie pytajcie mnie o zamienniki. Jak mam oszczędzić na membranie 200 zł, a za pół roku wkurzać się, że mi coś przemokło, to dziękuje. Pamiętajcie, jesteśmy za biedni, by kupować tanio! Wybór tańszego zamiennika może okazać się kosztowniejszy na przełomie paru lat niż nasza oszczędność teraz.
Ja mam nawet stuptuty z Gore, z których non stop śmieje się Łukasz. W sumie to był zbędny wydatek, ale o stuptutach później 😉 Gore w naszych butach nas nie zawodzi. Oczywiście o buty trzeba dbać i odpowiednio je impregnować.
O tym, w jaki sposób to robić i czym, możecie poczytać na necie. Jest wiele świetnych poradników, a zadbane butki odwdzięczą się na pewno 😉

Ponadto ważną kwestia jest wzmocnienie pięty i palców. W zasadzie chyba wszystkie buty wysokogórskie ze sztywną podeszwą posiadają wzmocnioną piętę, a ma ona ogromne znaczenie podczas używania raków. Koszyk raka przy braku wzmocnienia pięty potrafi przysporzyć wiele bólu (znamy temat z autopsji). Podobnie sytuacja wygląda z palcami, zwłaszcza przy schodzeniu. Poza tym wzmocniony przód buta dodatkowo chroni palce podczas uderzenia w przeszkodę. Tak więc jeśli planujecie również turystykę zimową zadbajcie, by Wasze buty nadawały się do współpracy z rakami. Poniżej zdjęcie buta, którego ja nie użyłabym do chodzenia w rakach.

buty trekkingowe
Wyściółka – ta sama zasada. Im mniej szwów, tym mniejsze prawdopodobieństwo otarć stopy i przetarć szwów, co w konsekwencji może oznaczać koniec żywotności buta. Wyściółki nie da się naprawić czy wymienić.

Wkładka – ważna rzecz! O tym, żeby dało się ją wymienić, nie muszę pisać. Zresztą już się chyba nie zdarzają buty, w których nie da się wyciągnąć wkładki. Natomiast przy zakupie butów warto się od razu zastanowić nad zakupem dodatkowych w zapasie. Mieliśmy z Łukaszem niemały problem, by wymienić nasze wkładki w butach. Wkładki tanie nie są, to koszt 50-70 zł za parę. Jeśli kupicie je przy zakupie butów, macie większe szanse utargować coś cenowo. Skąd to halo? Wkładki warto wymienić i nie mówię tu jedynie o względach estetyczno-higienicznych. Chodzi głównie o komfort stopy. Wkładki z czasem się ubijają i trącą swoje właściwości izolacyjno-amortyzujace, a dokupienie wkładek do modelu buta zakupionego 2-3 lata temu, może okazać się problemem. Zwłaszcza, gdy Twojego modelu nie ma już w ogóle w produkcji. Łukasz nie dostał oryginalnych wkładek do swoich Aku. Ja natomiast będąc na wyjeździe w Beskidzie Niskim, zbagatelizowałam mały kamyczek, który wpadł mi do buta i przeszłam z nim około kilometra. Jak się później okazało, wydrążył w mojej wkładce dziurkę, którą odczuwałam później pod dużym palcem, co uwierzcie, nie było przyjemne. Niestety zapasowych wkładek nie miałam, a zakup mojego rozmiaru okazał się dość ciężki.

Zaczepy na sznurówki. Pozornie błahy i zbędny temat. Czy na pewno? Przeglądając ostatnio  buty górskie, zauważyłam, że w większości modeli, w najbardziej strategicznych punktach, gdzie zginamy nogę, stosuje się szlufki materiałowe. Dało mi to do myślenia i powiem szczerze, że ja bym się na takie rozwiązanie nie zgodziła. Zwłaszcza w butach, które kosztują ponad 1000 zł.
Co można zrobić, gdy owa szlufka się zerwie? Można próbować ją wymienić, ok. Ale zastanówmy się, czy chcemy się z tym bawić? Mieliśmy taką sytuację z butami firmy The North Face, które kosztowały około 350 zł i miały służyć do chodzenia na co dzień. Parę dni po zakupie buty trafiły na reklamację, bo zerwała się tasiemka w systemie sznurowania. Oczywiście but został naprawiony, ale co czulibyśmy, gdyby taka sytuacja zdarzyła się w górach? i to w butach za takie pieniądze….
Sami zobaczcie i oceńcie, czy to wygląda dobrze? Wszędzie solidny metal, a na zgięciu taśma… jak dla mnie słabo 😉

Przykład mocowania sznurówek w butach

Sznurówki – temat drażliwy dla Łukasza, bo zmagał się ze swoimi dość długo, zanim przestały mu się ślizgać i ułożyły do nogi. Warto zwrócić uwagę, czy sznurówki w waszych butach są cienkie i twarde jak sznurek, czy w miarę miękkie i grubsze. Te pierwsze potrafią uprzykrzyć początki na szlaku 😀 Człowiek się złości, bo ciągle musi je poprawiać, wiążąc buta na nowo. W ramach oszczędności nerwów i chęci cieszenia się przebywaniem w górach, proponuje się im przyjrzeć w sklepie i w razie czego dokupić drugie, miększe o odpowiedniej długości rzecz jasna.

 

PODESZWA

Rzeczą oczywistą jak dla nas jest podeszwa firmy Vibram. Ma ona ogromne znaczenie podczas długich wędrówek, zwłaszcza w wyższych górach, gdy podłożem są kamienie i skała. Vibram wyposażony jest w piankę, która tłumi wstrząsy i niweluje nierówności terenu, a dodatkowa warstwa amortyzująca w okolicach pięty odciąża stawy kolanowe. Tak więc jeśli macie zamiar przemierzać szlaki, to tylko z podeszwą Vibram. Dodatkowo warto również zorientować się co do twardości naszej podeszwy. Meindl lata temu wprowadził w swoich butach skale od A do D, która rozwiązywała ten problem. Twardość A jest stosowana w butach przeznaczonych do spacerów po parku i sukcesywnie każda kolejna litera oznacza coraz to twardszą podeszwę. Twardość podeszwy ma znaczenie przy używaniu raków. Miękkie podeszwy nie nadają się pod raki. Tzn. jeśli ktoś się uprze, to można ich używać, ale gwarantuję, że komfort chodzenia będzie słaby i po godzinie będziecie marzyć o tym, by już je ściągnąć.

Gumowy otok to kolejny i dla nas bardzo ważnym element dobrego buta. W naszych modelach jest on WYSOKI i PEŁNY. Dlaczego? Spełnia dwie ważne role. Pierwsza to ochrona cholewy przed uszkodzeniami. Często w zimie zdarza się, że wierzchnia warstwa śniegu jest zamarznięta. Przecierając szlak w takich warunkach zapadamy się w śnieg, haratając butem o zmarzniętą warstwę. Śnieg ten jest ostry, podobnie jak kamienie na letnim szlaku. Mało tego! Otok świetnie chroni but podczas wspinaczki na ferratach. Kto był chociaż raz, wie, co mam na myśli. Teren ten jest trudny i wymusza na nas stawianie nóg w szczelinach skalnych, często bokiem, czy nawet podpierania się na czubkach. Często zdarza się, że gdzieś przy wysiłku noga się potknie, zahaczy o wystający kamień na szlaku. But bez otoku jest narażony na uszkodzenia. Nie wyobrażam sobie, jak wyglądałby mój “nubuk”, gdyby nie otok. Na zdjęciu buta z rakiem możecie zobaczyć, jak wygląda czubek buta po 3 latach, a przecież i tak był chroniony przez otok. Poza tym spełnia on jeszcze jedną ważną funkcję, o której nigdzie nikt nie pisze. Mając pełny, wysoki otok, możesz spokojnie i bez obaw chodzić po strumieniach, kałużach, terenach podmokłych. Ma to szczególne znaczenie wiosną, przy wszędobylskich roztopach. But do wysokości otoka jest wodoodporny jak gumiak 😀

Bieżnik podeszwy – im wyższy, tym lepiej! Nie trzeba mówić, że przyczepność podeszwy do podłoża ma ogromne znaczenie dla komfortu i bezpieczeństwa użytkowania. Pamiętajcie, że każdy bieżnik się ściera i nie ma znaczenia, czy chodzimy po leśnych, miękkich ściółkach, czy po kamiennych szlakach w Karkonoszach. Po paru latach intensywnego używania buta nie ma siły, by bieżnik był w dobrym stanie, a im wyższy od nowości, tym na dłużej wystarczy. Poniżej porównanie dwóch butów górskich – zwróćcie uwagę na wysokość bieżników.

buty trekkingowe

Dla przykładu wrzucam zdjęcie mojego buta po około 1500 km. Trochę mało go zostało… jak wyglądałaby podeszwa buta z powyższego porównania?

Reasumując

Na co należy zwrócić uwagę podczas dobierania butów dla siebie? Na wszystko 😉 bo nawet najmniejsza pierdoła, która pozornie nie ma znaczenia, może okazać się istotna, gdy zakładamy, że buty mają posłużyć nam lata. Oczywiście ja jestem bardzo drobiazgowa i może połowa z tego, co opisałam wydaje się Wam bzdurna, ale ja szanuję swoje pieniądze. Jeśli mam wydać na jakąś rzecz 1000 zł, to muszę mieć pewność, że mnie nie zawiedzie. Poza tym uważam, że przy takich cenach spokojnie możemy wymagać odpowiedniej jakości i stawiać pewne wymagania.

Mam nadzieję, że nasze doświadczenia z butami będą dla Was przydatne 😉

Szlakami Naszego Życia powstało przy okazji. Przy okazji wspólnej pasji do gór, która skrzyżowała szlaki tej dwójki górskich globtroterów i połączyła ich w zgrany duet, nie tylko górski. Od 2015 r. przemierzają wspólnie co roku ponad 1000 kilometrów po szlakach górskich i wcale nie mają zamiaru się zatrzymywać. Codziennie spełniają swoje małe marzenia zarówno górskie, jak i prywatne,
a największym z nich, do którego dążą, jest zostanie gospodarzami w schronisku górskim.

Chcesz skomentować? Podziel się wrażeniami z lektury :)

3 komentarze

  • To ja dołożę jeszcze jedną cechę i jedną uwagę do elementów na jakie zwracam przy bucie uwagę:

    1. Wiązanie strefowe. Haczyk w miejscu w którym w opisywanych butach była pękająca tasiemka, pozwala na ciasne sznurowanie dołu, a niemal pełne otwarcie cholewki, bądź zluzowanie dołu, a dociągnięcie góry w celu zabezpieczenia kostki. Miałem to w moich dłuugodystansowych Alvika Quest i bardzo chwaliłem.

    2. Unikam membran, zwłaszcza w miękkich i lekkich butach. O ile skóra wytrzyma lata, o tyle membrana po roku intensywnego chodzenia może być w kilku miejscach przetarta. Jeśli ktoś chodzi niewiele, to jeszcze membrana posłuży. U mnie w lekkich butach pół roku i sito. To bodaj najdelikatniejszy element obuwia i najszybciej padający… U mnie…

    • Yatzek
      dziękuję za komentarz
      1. Tak, to jest fajna rzecz z możliwością odpowiedniego zasznurowania butów.
      2. Ciekawa uwaga. Mamy buty niskie z membraną, choć chyba nie łapią się na lekkie i miękkie.
      Salewa MTN Trainer oraz Scarpa Stratos, oba z goretexem. Scarpy mają już na liczniku z 300-400 km. Może więcej.
      Na razie nie zauważyłem problemów z membraną, jednocześnie potrafię zadbać o buty.
      pozdrawiam

  • […] Jak już wspomniałam wyżej, gdy zestawić oba zdjęcia naszych butów, zauważycie w nich pewne podobieństwa, które nie biorą się znikąd. Wynikają na pewno z faktu, że wszędzie chodzimy razem, ale też z naszego doświadczenia w terenie i oczekiwań, które stawiamy butom. Aby przybliżyć Wam o co tak naprawdę mi chodzi, rozłożę buta na części pierwsze i postaram się wypisać wszystkie istotne cechy. Ale o tym w następnym poście – KLIK […]