Blog Outdoorzy.pl
Widok z Pradziada na masyw Śnieżnika
Strona główna » Jeseniki – w królestwie Pradziada

Jeseniki – w królestwie Pradziada

Pradziad – kolejna perełka do korony Sudetów.

Jedziemy do Czech, do Karlovej Studanki. Oficjalnie w przewodniku piszą, że to jedno z popularniejszych miejsc uzdrowiskowych w Jesenikach – znajduje się tu 8 źródeł wód leczniczych. Chcemy poznać tym razem królestwo Pradziada.

Położona na wysokości 800 m n.p.m miejscowość jest dawną osadą górniczą, gdzie wydobywano rudy żelaza.  Z ciekawostek dodam, że jest to druga najmniejsza w Republice Czeskiej miejscowość.

Docieramy bardzo wcześnie rano, więc zanim wejdziemy na szlak decydujemy się na szybki spacer (autorka tego artykułu zawodowo ma hopla na punkcie zabytkowej architektury – więc ten spacer jest nieunikniony). Okazuje się to dobrym posunięciem, bo miejscowość pod względem architektonicznym jest nienaruszoną zębem czasu perełką.

Ale, że my przyjechaliśmy kompletować perełki do innej korony, powoli udajemy się na szlak.  Z Karlovej Studanki na szczyt Pradziada prowadzi kilka szlaków. Zielony prowadzi do osady Owczarna u stóp Pradziada (Ovčárna 1300 m n.p.m.), a żółty i niebieski wiodą na sam szczyt. 

Szybkie spojrzenie na mapę i decydujemy się na szlak prowadzący przez dolinę potoku Bila Opava, a więc wybieramy strzałki w kolorze żółtym i niebieskim.

Krótką chwilę idziemy drogą asfaltową i po chwili skręcamy w dolinę potoku Bila Opava. Po ok 1,5 godziny znajdujemy się już w rezerwacie przyrody Bila Opava. Piękne zdjęcia znajdziecie z doliny znajdziecie u Olgierda KLIK.

 

Rezerwat to wąwóz, który wydrążyła sobie rzeka – Bila Opava. Kaskady, wodospady, progi. Natura pomyślała o tym wcześniej niż Wy turyści, więc znajdziecie to wszystko na szlaku. Dodatkową atrakcją trasy prowadzącej przez wąwóz są drabinki i drewniane schody, przez które należy się wspinać, żeby pokonać ten odcinek.

Na szlaku znajdują się tablice dydaktyczne informujące, że w ostatnich latach dolina została nawiedzona przed dwa kataklizmy. Najpierw w 1997 r. przeszła tędy powódź, a potem w 2004 r. ogromny huragan, który wręcz całkowicie zniszczył stary drzewostan. Ponieważ jest to teren rezerwatu, człowiek nie może ingerować w naturę. Dlatego też szkody powstałe po tych kataklizmach nie zostały uprzątnięte. 

W dolnym odcinku doliny, szlak prowadzi przez prawie półkilometrowy odcinek wiatrołomów, który został tu pozostawiony w celu szybszego odrodzenia się lasu. Widoczne straty jakie odniósł ten rezerwat, tworzą dodatkowy klimat tego miejsca.

Chcąc pokonać dolinę możemy wybierać pomiędzy dwoma szlakami – żółtym i niebieskim. Oba prowadzą równolegle – jeden górą, drugi dołem doliny. Metodą – na chybił trafił, wybraliśmy szlak żółty i to był najlepszy z możliwych wyborów. Mostki, kładki, przeszkody. Zdecydowanie nie jest to nudny, prosty trakt spacerowy. Szlak biegnie cały czas przy korycie rzeki, która wraz z wysokością zmienia się w bystry potok, z małymi kaskadami i bystrzynami. Tam gdzie potok przepływa obok skał tworzą się małe kaniony.

Kierujemy się w kierunku schroniska Barborka (1325 m n.p.n.) i źródła Białej Opavy. Sprawdzamy, że pokonana przez nas trasa to 5 km, a przewyższenie wyniosło 500 m.

Niestety zaraz za schroniskiem wchodzimy na  drogę asfaltową. Na rozwidleniu w prawo, a następnie czerwonym i niebieskim szlakiem docieramy Pradziada (1491 m n.p.m.).

Akurat droga asfaltowa to najmniejsza atrakcja tej wycieczki (ale ja chętnie użyję jej do wbiegnięcia na Pradziada – dop. Piotr). Niestety, inaczej się na szczyt nie da. Jednak gdy zbliżamy się do do szczytu i można podziwiać panoramy okolicznych terenów  – wybaczam tą „asfaltówkę”. A gdy dostrzegam w tle masyw Śnieżnika, moja radość nie zna granic.

Widok z Pradziada na masyw Śnieżnika

Pradziad jest najwyższym szczytem Jeseników (1491 m n.p.m). Jest też najwyższym szczytem Moraw i Śląska Czeskiego, a także najwyższym szczytem Sudetów Wschodnich. Na górze znajduje się wieża nadajnikowa o wysokości 162 m. Jest to również na pewno wspaniały punkt widokowy. Piszę „na pewno” gdyż nie było mi dane z niego skorzystać. Natomiast mogę podpowiedzieć, że znajdują się na nim dwa miejsca widokowe  – na wysokości 19 i 70 metrów – do których można dostać się windą.

Ze względu na dość późną porę decydujemy się nie wracać tą trasą, którą przyszliśmy, tylko kierujemy się do Ovcarni, a potem prosto na zielony szlak, którego dużą część pokonujemy już z czołówkami.

Docieramy do Karlovej, odpalamy auto i wracamy w kierunku Wrocławia. Kolejna góra zaliczona.

Chcesz skomentować? Podziel się wrażeniami z lektury :)

Dodaj komentarz

Outdoorowy newsletter