Blog Outdoorzy.pl
Strona główna » Pies w górach – poradnik

Pies w górach – poradnik

Góry mają tę piękną cechę, że można w nich próbować właściwie wszystkiego: niektórzy po nich biegają, inni jeżdżą na rowerze lub na nartach (różnych nartach), można latać na paralotni czy też się wspinać, można uprawiać „po prostu” turystykę – można też przez nie wędrować z psem u boku.
Ten właśnie sposób poznawania gór od kilkunastu lat jest naszym ulubionym, stylem życia, który dosłownie wszedł w krwiobieg.

Zaczynając od początku: na początku były góry, możliwie wysokie, co pozwalało na rozwinięcie marzeń o przygodzie; 15 lat temu doszlusował (prosto ze schroniska) pies, który przez kolejną dekadę towarzyszył nam w weekendowych i wakacyjnych wyjazdach. Teraz wszędzie podróżuje z nami inna czworonożna towarzyszka (4,5 lat, 35 kg, także schroniskowa).

 

Pies w górach nie potrzebuje wymyślnego sprzętu, jednak im poważniejszy teren lub mniej okiełznane stworzenie, tym bardziej przydać się mogą wyspecjalizowane szelki (jak np. Ruffwear Web Master Harness). Na zdjęciu Kuata w Tatrach Bielskich.

Słysząc, że chodzimy po górach wyłącznie z psem ludzie zadają nam szereg pytań: czy to trudne? czy nie oznacza to zbyt wielu wyrzeczeń? a może grożą nam jakieś niebezpieczeństwa? no i o czym trzeba pamiętać jadąc ze zwierzęciem na dłuższy lub krótszy wypad w teren?

Najważniejszy jest rzecz jasna pies, bo jak ktoś nie ma psa, to nie pojedzie z psem w góry 😉 Pies może być całkiem zwykły: nie musi być duży, nie jest też tak, że do podróży nadają się tylko niewielkie zwierzaki; rasa psa też jest nieistotna, podczas wędrówek świetnie sprawdzają się schroniskowe kundelki – gwarancją dobrej zabawy nie jest tylko i wyłącznie określenie jakiegoś pasma górskiego w nazwie rasy.
Pies nie może być zbyt młody, zwierzę do 12 miesiąca życia nie może być nadmiernie forsowane – jeśli zaczynamy naszą przygodę od początku, pierwszy sezon należy poświęcić raczej na dłuższe lub krótsze przechadzki w terenie umiarkowanie falistym (my na pierwsze wakacje wybraliśmy Góry Izerskie).
Zawsze pies musi być zdrowy i chętny do spędzania z nami aktywnie czasu – dla takiego psiaka każda wycieczka w góry będzie po prostu świetnym spacerem u boku swego przewodnika.


„Co ja paczę, tam Rochacze!” – jeśli nie spodziewamy się większych trudności na szlaku, powinny wystarczyć klasyczne szelki sportowe (tzw. norweskie). Obrożę lepiej zostawić na niziny! Miejscami grań Tatr Zachodnich jest dla psów dużym wyzwaniem.

Pies musi być odpowiednio wyekwipowany: podstawa to dobre, wygodne, nieobcierające szelki – w łatwiejszym terenie doskonale sprawdzają się szelki norweskie lub popularne szelki typu guard (dobrze, żeby miały uchwyt w górnej części, który przydaje się niekiedy w trudniejszych miejscach). Jeśli marzą się nam poważniejsze wierzchołki, warto zainwestować w szelki do zadań specjalnych, czyli takie, które pewniej zabezpieczają tułów zwierzęcia. Ba, ze swoim pupilem można się nawet wspinać – do tego jest jednak niezbędna psia uprząż wspinaczkowa, pozwalająca na asekurowanie go w ścianie (np. Ruffwear Doubleback Harness).

Oczywistą oczywistością jest także dobra smycz, tu każdy może mieć swoje preferencje – my od lat stawiamy na dłuższe (ok. 4-6 metrów) linki wykonane z kilkumilimetrowego repsznura lub taśmy rurowej (źle sprawdza się w deszczu!) i zwykły karabinek zakręcany.
Nie stosujemy natomiast bucików (a jakże, robi się je nawet na wibramie!), nawet jeżdżąc w „twarde” góry – zamiast tego wolę trójpolówkę, bo przecież nawet będąc na Słowacji można znaleźć ciekawe trasy prowadzące poza granitami, ani kubraczków ocieplających (bo Kuata nie ma najmniejszego problemu z niskimi temperaturami).

Czeska część Gór Stołowych (Broumovské stěny) to świetne miejsce na ciekawe wycieczki z psem: jest pusto, cicho i przepięknie – po prostu przygodowo.

Równie ważną kwestią jest odpowiednie przygotowanie taktyczne, tak zwierzęcia jak i jego przewodnika, zatem wybierając się z psem na szlak zawsze pamiętam o:

– sprawdzeniu przepisów regulujących wstęp na dany obszar: warto pamiętać, że nie w każdym polskim parku narodowym czy rezerwacie można pojawić się z psem (dlatego nigdy nie byliśmy jeszcze w Bieszczadach i polskich Tatrach, zaś Pieniny i Gorce znamy tylko fragmentarycznie) – na szczęście ograniczeń takich nie znają nasi południowi sąsiedzi (więc właściwie na obszarze 1/3 powierzchni słowackich Tatr pies nie musi być nawet prowadzony na smyczy!);

– wyborze odpowiedniej trasy: w cieplejsze dni, zwłaszcza wędrując ze stworzeniem o większych gabarytach, warto wybrać ścieżkę prowadzącą przy wodzie i w lesie. Nasza suńka potrafi wyżłopać 2 litry w kilkanaście kwadransów (można powiedzieć, że ile zapakuję do plecaka, tyle ona wypije), więc bliskość naturalnego źródła jest więcej niż wskazana. Właściwy pies we właściwym miejscu to także kwestia bezpieczeństwa, bo przecież nie każde przejście, z którym poradzi sobie człowiek, będzie w zasięgu psich łapek;

Najlepszy czas na górskie łazęgi z psem to jesień i wiosna, które oferują najlepsze warunki pogodowe dla naszych towarzyszy, a na szlakach jest zdecydowanie mniej ludzi. Tutaj podczas październikowego wypadu w Góry Stołowe (Niknąca Łąka).

– zabraniu picia i jedzenia dla zwierzęcia: nawet jeśli mapa obiecuje bliskość wody, nie zapominajcie, że latem górskie strumyki potrafią wysychać, co w przypadku psa może skończyć się naprawdę kiepsko. Wybierając się na dłuższe wycieczki (powyżej 6 godzin) zawsze zabieram porcję karmy, bo przecież każde stworzenie musi mieć szansę na regenerację;

– właściwym tempie marszu i odpowiedniej dozie odpoczynku: pamiętajmy, że pies zwykle pokonuje dwukrotnie dłuższy dystans niż jego przewodnik, ale nawet w słoneczny i gorący dzień nie może zdjąć swojego ciepłego futra. W tak niesprzyjających warunkach niezbędne będzie poświęcenie 5 minut na oddech co godzinę, przy dłuższym marszu konieczne mogą okazać się nawet dwie nieco dłuższe przerwy (po jedzeniu, zwłaszcza większy pies, musi mieć co najmniej 2-3 kwadranse na odsapnięcie!);

– paszporcie (jeśli planujemy wypad poza granice naszego pięknego kraju) wraz z zaświadczeniem o szczepieniu, przyrządzie do wyciągania kleszczy (szkoda się stresować łapanymi na szlaku pasożytami), zaś przy dłuższych wyjazdach w bagażu nie może zabraknąć preparatów chroniących psie stawy.

Jeśli chcecie odwiedzić z psem Błędne Skały, róbcie to tylko zimą! Latem są tu wściekłe tłumy, zaś zimą jest najpiękniej (i pusto).

Czy wyjazd w góry z psem wiąże się z wyrzeczeniami, czy czworonożna turystyka ogranicza przewodnika? Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu patrzenia: nas nie ogranicza, bo my jesteśmy od niej uzależnieni, jednak nie da się ukryć, że niektóre tereny są poza zasięgiem psich łap. Nie odwiedzimy polskich Tatr (z wyjątkiem Doliny Chochołowskiej), nie polecimy samolotem nie-wiadomo-dokąd (chociaż posiadacze mniejszych psiaków ponoć mogą zabrać je do kabiny, oczywiście po odpowiednim zabezpieczeniu), często na przeszkodzie stanie zwykłe ukształtowanie terenu (wystarczy, że szlak przegrodzi nam wyższa bariera skalna, bez możliwości obejścia), jeśli psiaka peszą tłumy, będziemy mieli oczywiste problemy w popularniejszych miejscach. Nie każdy pies odnajdzie się też na dłuższych trekkingach, chociaż znane są mi przypadki wspólnego kilkudniowego przejścia hrebenovki Niżnych Tatr.

Pewnych trudności może przysporzyć codzienna logistyka: nie każdy pies przepada za jazdą komunikacją zbiorową, co może wykluczać korzystanie z autobusu czy pociągu, choćby dla urozmaicenia sobie tras (my jeździmy wyłącznie autem, co zawsze zmusza nas do zamknięcia pętli w punkcie startu).

Niżne Tatry to świetna okazja na sprawdzenie się z psem na wysokościach oscylujących w graniach 2000 metrów n.p.m. Ďumbier, Chopok i Dereše – na tych wierzchołkach śmiało można stawiać psie łapy!

Nie chodzi jednak o to, by drobne minusy przesłoniły Wam niewątpliwie plusy! Wędrowanie z psem w górach to mnóstwo frajdy: jest weselej, zawsze się coś dzieje, mamy więcej pretekstów do odpoczynków w ciekawych miejscach, pies potrafi odpowiednio przyspieszyć lub zmniejszyć tempo marszu 😉 Pies poprawia nastrój, tłumi niesnaski w grupie – jest świetnym kompanem do wszelkiego rodzaju przygód.

Z psem w górach jest naprawdę super!

Słowem: zabierajcie psiaki ze schronisk, one zabiorą Was na wspaniałe górskie (i nie tylko) wycieczki! – a już wkrótce postaramy się Wam pokazać w jakie góry szczególnie warto uderzyć z czworonogiem.

 

fot. Magdalena Rudak i Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0

Chcesz skomentować? Podziel się wrażeniami z lektury :)

Olgierd Rudak

Miłośnik gór, psów wszelakiej maści i szeroko pojętego świeżego powietrza

5 komentarzy

  • Kocham wszystkich, którzy wspinają się razem ze swoim psiakiem! Wędrówka w góry bez psa … jakoś tak dziwnie. Super podpowiedzi, gdzie można się z psiakiem wybrać, bo wiadomo zakazy czasem nas zaskakują. Właśnie wybieram się do Liptowskiego Mikulasza i szukając trasy dla psa natknęłam się na Waszą stroną. Super! A ja polecam Wam Krościenko nad Dunajcem. Tu mieszkam od wielu już lat. Dość życia w mieście. W Pienińskim Parku Narodowym jest zakaz wprowadzania psa, ale mało kto wie, że można pójść na Lubań, czy na Wysoką, a poza tym kąpiel w Dunajcu dla pływających psiaków będzie miła atrakcją.

  • Wielkie dzięki za ten wpis! Od gór jestem uzależniony i staram się w nich być w każdy pogodny weekend (Wrocławianin więc w Sudety blisko). Od miesiąca towarzyszy mi w życiu czworonożna podopieczna (ze schroniska) i właśnie staram się wybadać gdzie może mi towarzyszyć. Bardzo mnie ten wpis uspokoił i zachęcił do wspólnych wypadów 🙂

  • Podzielam końcowe wnioski tekstu. My od czterech lat jeździmy w góry z psem, latem i zimą. Ograniczenia takich wyjazdów są oczywiste, dojazd tylko własnym samochodem, ograniczenia przy komunikacji publicznej (nasz pies to nie do końca rasowy labrador, dobre 40+ kilo), zimą narty na zmianę z żoną, 1 dzień spacer z psem, jeden na nartach itd. Ale i plusy są niezaprzeczalne. Gorąco polecam Austrię. Jeździmy tam od lat a jeżdżąc z psem nie spotkałem regionu (a byliśmy w wielu miejscach), gdzie byłby jakikolwiek problem z psem na szlaku w górach. Dotyczy to również parków narodowych. Można spotkać wiele osób z psami na szlakach, jest to coś absolutnie normalnego. Chodziliśmy również po górach dobrze powyżej 2000 m npm. Nie ma też problemu, żeby wejść z psem do gondoli, czasem trzeba tylko coś dopłacić. Jedyny problem to w okresie letnim krowy na górskich łąkach i elektryczne ogrodzenia, trzeba uważać.