Blog Outdoorzy.pl
śnieg, zbocze, himalaistka, lina, niebo
Strona główna » Przekraczać granice – wywiad z Magdą

Przekraczać granice – wywiad z Magdą

Czułam pustkę. Bardzo dużo poświęciłam dla biegania. Gdy nie pojechałam na Olimpiadę coś we mnie pękło. Te wybiegane kilometry, treningi na siłowni, litry potu, dieta, reżim, rutyna. Pokonywałam ograniczenia a teraz byłam w matni…
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Magdą Gorzkowską, byłą zawodową biegaczką, a teraz dziewczyną sprawdzającą swoje możliwości w Himalajach. O tym, że warto przekraczać granice.

śnieg, szczyt, niebo, chmury, kobieta idzie zboczem
W Himalajach

Manaslu, kolejny etap przekraczania granic

Ośmiotysięcznik, ósmy pod względem wysokości szczyt Ziemi. Leży w północnej części Nepalu, w dystrykcie Lamjung i ma wysokość 8156 m n.p.m. (za artykuł o Manaslu na Wikipedii)
Do tej pory zdobyło go sześć Polek, w tym trzy bez wspomagania się tlenem z butli – pierwsza była Kinga Baranowska. Szczyt jest znany z dużej wysokości względnej, sięgającej 4 km. To sporo, nawet jak na góry wysokie – Himalaje.

Magda chce wejść bez tlenu i po zdobyciu w tym roku Makalu zdobyć dwa ośmiotysięczniki jednego roku.
O pierwszej wyprawie (na Makalu i Lhotse) opowiada, że było to rzucenie się na głęboką wodę.

Jaki jest Twój plan na Manaslu?

Mój plan przedstawia się następująco:

  • 8.09 – wylot z Pragi
  • 9.09 – przylot do Katmandu
  • 10.09 – przejazd z Katmandu do Dharapani (1860 m)
  • 11.09 – trekking do Tilje (2300 m)
  • 12.09 – trekking do Bhimthang (3700 m)
  • 13.09 – trekking do Samdu (3800 m) / dzień odpoczynku w Bhimthang
  • 14.09 – trekking do Samagaon (3500 m)
  • 15.09 – trekking do Manaslu Base Camp (4750 m)
  • 16.09 – 18.09 odpoczynek w Bazie i aklimatyzacja
  • 19.09 – 30.09 – aklimatyzacja i wejścia do obozów 1,2,3
  • 1-5.10 – atak szczytowy na Manaslu (8156 m)
  • 5-9.10 – zejście do Dharapani
  • 10.10 – wylot do Pragi

Z kim pójdziesz na szczyt?

Idę z Pembą Szerpą. Znamy się dwa lata. Jest to bardzo silny i doświadczony szerpa. Na przykład, w tym roku był na Makalu i kilka dni po wejściu na ten szczyt zdobył Everest. Bardzo rozważnie podchodzi do gór i jak trzeba działać to działa. To on zaproponował mi wyprawę w duecie, ponieważ zna bardzo dobrze moje możliwości. Dla niego taki układ jest bardzo korzystny. Na przykład finansowo.
Z kwoty, która płacę za wyprawę w takim układzie więcej pieniędzy będzie dla szerpy, a nie dla agencji za samo organizowanie bazy. To szerpa robi największą robotę i on jest moim partnerem, dlatego jemu należy się najwięcej.

Jaki jest Twój towarzysz?

Mój Szerpa jest doświadczony, pracowity i zaangażowany. Nie trzeba mu tłumaczyć co i jak, potrafi podać pomocną dłoń, gdy jestem w potrzebie i to sobie cenię. Dlatego mam nadzieję, że na tej wyprawie też taki będzie i mnie nie zawiedzie.

Czego się obawiasz podczas tej wyprawy?

Mało czego obawiam się w czasie wyprawy. Są to jedynie rzeczy, na które nie mam wpływu. Lawiny, śnieżyce, wichury i inne nieprzewidywalne wypadki. Na całą resztę niekorzystnych wydarzeń staram się być przygotowana. Po pierwsze, w razie wypadku posiadam odpowiednie ubezpieczenia, także obejmujące akcję helikopterem. Po drugie, mam także cały czas przy sobie telefon satelitarny i GPS wskazujący moją lokalizację.

Zatem możemy Cię śledzić na bieżąco! To świetnie – będziemy trzymać rękę na pulsie.
Zrezygnowałaś z Lhotse uwagi na odmrożenia. Jak teraz jesteś przygotowana na odmrożenia?

Mam nadzieję, że jestem! Na poprzednią wyprawę też wydawało się, że byłam i okazało się, że jednak niewystarczająco. Przede wszystkim posiadam skarpetki i rękawiczki grzejące 4-8 godzin i zasilane powerbankami. Dlatego na Manaslu biorę 3 razy bardziej pojemne nośniki energii, mam nadzieję, że zimno mnie nie dopadnie. Szczególnie chcę jednak skrócić mocno czas zejścia. Zrobić to jak najszybciej potrafię, a nie wlec się godzinami. Przez zbyt długie przebywanie na wysokościach ok. 8000 m i brak dodatkowego tlenu ostatnim razem nabawiłam się odmrożeń.

kobieta na linie w uprzęży, skały, niebo
Ćwiczymy…

Góry

Co Cię fascynuje w górach?

Przede wszystkim ich POTĘGA. Góry najwyższe robią na mnie ogromne wrażenie.
Są żywiołem i wyzwaniem. Pociąga mnie to, że tylko niewielu ludzi na świecie wchodzi na najwyższe szczyty. Są wymagające – wymagają pokory i rozwagi oraz doświadczenia. Góry najwyższe nie tolerują popłochu i chaosu, tam należy być spokojnym i rozsądnym. Dodatkowo fascynuje mnie też ich piękno, ogrom i nieprzewidywalność. Podsumowując są specyficznym miejscem, w którym świetnie się odnajduję.

Jakie normalne góry lubisz?

A Himalaje są nienormalne? 😀 Lubię tak naprawdę wszystkie góry, lecz te najwyższe na Ziemi najbardziej mnie pociągają. W Polsce oczywiście Tatry to moje ulubione pasmo. Generalnie każde góry mają swój urok i niepowtarzalność. Dla każdego coś się znajdzie. Dlatego nie traćmy czasu i chodźmy w góry!

Góry potrafią być wymagające, a i z doświadczenia wiem, że mogą się … znudzić. Kiedy nie przepadasz za byciem w górach?

Góry lubię zawsze, ale troszkę mniej gdy jest niepogoda i brak możliwości chodzenia, czy wspinania się po nich. Na szczęście takie stany zazwyczaj długo nie trwają i zawsze po burzy wychodzi Słońce.

Bieganie, porażki, motywacja

Kiedyś zawodowo byłaś związana z bieganiem. Co dało Ci bieganie w życiu i w górach?

Przede wszystkim twardy charakter, waleczność, wytrwałość i determinację. Bez tego zdobywanie ośmiotysięczników nie jest możliwe. Bieganie nauczyło mnie podnosić się po porażkach. Moja kariera to w 90% porażki i upadki, a w pozostałych 10% sukcesy. Starasz się przekraczać granice i podwyższać poprzeczkę. Dlatego regularnie trzeba było znajdować nową motywację i wracać do pracy po nowe cele. Mam to we krwi. Bo jedyna droga do sukcesu to wytrwać serię porażek, popełnić mnóstwo błędów, wyciągać z wszystkiego wnioski, stawać się lepszym i mądrzejszym oraz na końcu dopiąć swego. 

Jakie jest Twoje motto?

Moje motto na co dzień to “żyj na 100% i wykorzystaj każdą chwilę życia”. Nie tracę czasu i działam. Moje marzenia to cele. A cele są po to by je realizować. Dlatego po prostu je realizuję i na dodatek nie zwlekam z tym. Mam świadomość, że życie jest kruche i jutro mogę je stracić, czy zachorować. Nie chcę wtedy żałować, że czegoś nie zrobiłam.

Co powiesz naszym Czytelnikom, fanom outdooru?

Moi Drodzy, nie bójcie się mierzyć wysoko! Zawsze szukaj możliwości spełnienia marzeń, a nie myśl o ograniczeniach 🙂 Przekraczaj granice! Marzenia się same nie spełnią, marzenia bierze się w swoje ręce i samemu wciela w życie. Po to by być bogatszym w doświadczenia i coraz lepszym człowiekiem 🙂

Dziękuję za rozmowę 🙂

Obserwuj wyprawę i przygody Magdy tutaj: https://www.facebook.com/magdalena.gorzkowska.stm/

Link do wyprawy: http://bit.ly/trackManasluGorzkowska

Wywiad został zarejestrowany kilka dni przed wylotem Magdy do Azji.

 

Chcesz skomentować? Podziel się wrażeniami z lektury :)

Dodaj komentarz

Outdoorowy newsletter