Blog Outdoorzy.pl
Strona główna » Test plecaka Thule Capstone 32

Test plecaka Thule Capstone 32

Z przyjemnością przyjąłem od Piotra z outdoorzy.pl propozycję przetestowania plecaka Thule. Markę znam – od wielu lat użytkuję bagażnik dachowy i uchwyty rowerowe – jednak z plecakami szwedzkiej firmy nie miałem nigdy do czynienia. Wybrałem model Capstone 32 w kolorze atlantic – bardzo spodobał mi się wygląd tego plecaka na zdjęciu katalogowym – skojarzył mi się z „kosmicznym kamieniem”, takim z dziecięcych wyobrażeń 😉 Plecak w sam raz na jednodniowe wycieczki górskie.

Nie mam doświadczenia w pisaniu recenzji, napisałem ich dosłownie kilka.
Jednak z uwagi na to, że w domu mam 10 plecaków (od 10 l dziecięcego – którego osobiście nie używałem, przez plecaki turystyczne o pojemności ok.30 l, dwa plecaki na sprzęt fotograficzny, plecak na drona, aż do wielkiego 80+10 l transportowego giganta), chętnie podzielę się swoimi spostrzeżeniami na temat Thule Capstone 32, mając porównanie do wielu innych plecaków.

Konstrukcja plecaka

Po wyjęciu plecaka z foliowego worka, w którym go otrzymałem, przystąpiłem do oględzin. Zacznę od kieszeni: plecak ma dużą komorę główną zamykaną na zamek błyskawiczny (wszyty mnie więcej na połowie obwodu plecaka), kieszeń wewnętrzną na bukłak, jedną małą kieszeń w górnej części zamykaną na zamek błyskawiczny, dużą, otwartą od góry kieszeń zewnętrzną, dwie kieszenie boczne oraz małą kieszonkę w pasie biodrowym, zamykaną na zamek błyskawiczny.

Wszystkie zamki błyskawiczne wyprodukowane są przez renomowaną firmę YKK (co gwarantuje ich trwałość) oraz wyposażone w taśmy, ułatwiające otwieranie i zamykanie zamków, a jaskrawopomarańczowy kolor taśm pomaga w ich zlokalizowaniu.

Po bokach wszyte są dwa pasy kompresyjne. W jednym z nich jest dodatkowa taśma i rzep, służąca do mocowania np. kijków trekkingowych.

W bocznych ściankach kieszeni zewnętrznej znajdują się dwie „szpejarki” umożliwiające przytroczenie dodatkowego sprzętu.

W dolnej części plecaka znajduje się jeszcze jedna kieszeń, w której ukryto pokrowiec przeciwdeszczowy. Pokrowiec ma jaskrawy, pomarańczowy kolor, dobrze widoczny także w pochmurny, deszczowy dzień.

Tylną ściankę plecaka od pleców użytkownika dzieli rozpięta siatka. Rozwiązanie to ma na celu zapewnienie dobrej wentylacji pleców. Siatka jest wyraźnie odsunięta od ścianki plecaka, więc cyrkulacja powietrza jest zapewniona.

System nośny jest regulowany (w plecakach o tej pojemności to dosyć niespotykana cecha) – plecak w łatwy sposób można dopasować do wzrostu użytkownika. System skonstruowany jest dosyć nietypowo – nie ma tu powszechnie stosowanych rzepów, są metalowe szyny, specjalny zatrzask i plastikowy profil mocujący całość do tylnej ścianki plecaka. Ten ostatni jest dosyć kanciasty, wyraźnie wyczuwalny, gdy włoży się rękę do kieszeni na bukłak oraz – jak się później okazało – sprawia lekki ból, wywierając nieprzyjemny nacisk na plecy, gdy z pełnym, dosyć ciężkim plecakiem człowiek schyla się, aby np. zasznurować buty.

Szelki wypełnione są dosyć twardą, sprężystą pianką, której powierzchnia wewnętrzna jest lekko karbowana. Przyznam jednak, że pierwsze wrażenie nie było pozytywne – szelki wydały mi się dosyć cienkie, wątpiłem by były komfortowe.

Pas piersiowy zapinany jest na zatrzask i można go przesuwać wzdłuż szelek.

Pas biodrowy jest dosyć szeroki, zapinany jest na zatrzask. Dociąganie pasa biodrowego następuje po ściągnięciu taśm do środka, co jest według mnie wygodniejsze, niż rozwiązanie odwrotne – czyli naciąganie taśm na zewnątrz. Z jednej strony pas posiada kieszeń, z drugiej sprytny uchwyt do mocowania kijów trekkingowych. Uchwyt ten można odczepić od pasa.

Ogólnie projekt jest minimalistyczny. Niektóre detale (np. pętla na kijki) są schowane, kieszenie także nie rzucają się w oczy. Przyznam, że w perwszej chwili przeoczyłem uchwyt do przenoszenia plecaka w ręce. Szukałem go w okolicach szelek. Po dwóch dniach (!!!) uchwyt przypadkiem odnalazłem 😉 Taśma, pełniąca rolę uchwytu, jest wszyta bliżej zamka komory głównej i w nowym plecaku był przyciśnięty do górnej ścianki komory.

Materiały użyte do wyrobu plecaka mają bardzo dobrą jakość i sprawiają znakomite wrażenie.

Wrażenia z użytkowania

Plecak był przeze mnie użytkowany podczas jednodniowych wycieczek górskich (m.in.Beskidy, Mala Fatra, Velka Fatra, Nizke Tatry), służył także jako plecak miejski. W trakcie urlopu przejechałem z nim także ok.150km na rowerze, wożąc w nim sprzęt fotograficzny.

Przed pierwszą wycieczką niestety spotkała mnie niemiła niespodzianka. Gdy próbowałem włożyć do kieszeni napełniony dwulitrowy bukłak spotkało mnie rozczarowanie. Bukłak nie zmieścił się do kieszeni. Nawet użycie sporej siły nie pomogło. Ponieważ była godzina 4:00, nie miałem ochoty na kombinacje i wziąłem swój plecak (co mnie nawet trochę ucieszyło, bo paradoksalnie kupiłem sobie nowy plecak tydzień przed otrzymaniem Capstone’a do testów). Pierwszy test Thule musiałem odłożyć

Późniejsze próby pokazały, że mogę stosować swój bukłak jedynie wtedy, gdy naleję do niego maksymalnie 1,5l wody i wypuszczę przed zamknięciem zgromadzone w nim powietrze. Szkoda, 0,5l wody to spory zapas. Musiałem zabierać ze sobą także trochę wody w butelce.

Do podwieszenia bukłaka używa się cienkiej taśmy zapinanej na malutki zatrzask. Trochę trudno nim operować, ma naprawdę niewielkie rozmiary. Podwieszanie bukłaka jest szczególnie kłopotliwe, gdy w górna kieszonka plecaka jest wypełniona. Aby zapiąć taśmę trzeba opróżnić tę kieszeń. Jeśli mowa o systemie nawadniającym, mam jeszcze dwie uwagi. Otwór, przez który wyprowadza się rurkę na zewnątrz jest słabo zabezpieczona przez wnikaniem wody do środka w przypadku opadów. Drugi problem dotyczy ułożenia rurki – nie ma zbyt wielu możliwości ułożenia rurki. Ułożenie rurki w kształt litery „U” w zasadzie jest niemożliwy (można rurkę włożyć pod pas piersiowy, ale nie jest to wygodne rozwiązanie). Pozostaje jedynie spuszczenie rurki w dół, wzdłuż jednej z szelek.

Największym atutem plecaka jest system nośny, który zapewnia niesamowity komfort noszenia. Jest znakomicie dopasowany do mojej sylwetki. Szelki są wyprofilowane idealnie, jakby na miarę. Przypomnę w tym miejscu, że widząc szelki pierwszy raz, byłem pełen obaw o wygodę użytkowania. Wrażenie było całkowicie mylne. Pianka ma odpowiednią grubość, szerokość, twardość i sprężystość. Noszenie tego plecaka to czysta przyjemność. Szczerze mówiąc nie mam plecaka z lepszym systemem nośnym.

Wentylacja działa bardzo dobrze. Oczywiście natury się nie da oszukać – przy dużym, długotrwałym wysiłku (np. na długim, stromym podejściu) plecy robią się mokre. Jednak gdy duże obciążenie ustępuje, koszulka na plecach szybko wysycha (o ile nie jest bawełniana). Szczególnie szybko następuje to, gdy jest wietrznie. Wiatr wspomaga wysychanie.

Wkładanie i wyciąganie przedmiotów z komory głównej jest średnio wygodne. Szczególnie trudno sięga się do rzeczy znajdujących się w dolnej części komory (dostęp zapewniony jest jedynie od góry). Dodatkowym utrudnieniem jest włożony do środka bukłak.

Świetnie rozwiązane są natomiast kieszenie boczne. Są wszyte lekko ukośnie, więc łatwo sięgnąć do butelki z wodą bez zdejmowania plecaka i bez przerywania wędrówki. Jedyny problem pojawia się, gdy używa się butelek 1l lub większych – wystają dosyć mocno i czasami podczas marszu zahacza się o nie rękami (użycie bidonów 0,5-0,7l sprawia, że problem nie występuje).

Górna kieszonka jest mała. Mieści jednak telefon, portfel, klucze i paczkę chusteczek higienicznych. Niestety dostęp do niej jest od zewnątrz, więc przedmioty te są słabo zabezpieczone przed kieszonkowcami. Brakuje małej kieszeni wewnętrznej, w której można by schować wartościowe przedmioty.

Kijki trekkingowe można przytroczyć do plecaka na dwa sposoby. Tradycyjnie – na przedniej ściance plecaka, przy wykorzystaniu pętli i paska mocującego. Niestety pętla umieszczona jest dosyć nisko i kijki dosyć mocno wystają poza obrys plecaka (przeszkadza to szczególnie przy pokonywaniu stromych, skalistych zejść oraz przy odstawianiu plecaka z przytroczonymi kijkami). Drugą opcją jest uchwyt znajdujący się na pasie biodrowym. To oryginalne rozwiązanie. W katalogu prezentuje się świetnie. W rzeczywistości korzystanie z niego jest nieco niewygodne. Ciężko kijki przytroczyć – służący do tego pasek jest gruby i sztywny, przez co ciężko zaczepić go o haczyk. Zdejmowanie kijków także przysparza nieco problemów. Być może z czasem nabiera się wprawy i moje problemy wynikają jedynie z braku doświadczenia. Wydaje mi się jednak, że system mocowania wymaga dopracowania. Dodatkowo kijki przymocowane poziomo mogą zawadzić o przeszkody terenowe (szczególnie na stromych zejściach/podejściach). Podczas marszu co jakiś czas zahaczałem o kijki ręką. Ten sposób noszenia kijków należy stosować krótkotrwale. Na dłuższą metę jest niewygodny.

Hitem jest zewnętrzna, otwarta od góry kieszeń. Przyznaję, że korzystałem z niej bardzo często. Zdarzało się, że w kieszeni tej było więcej rzeczy, niż w komorze głównej. Dostęp do niej jest bardzo łatwy, a pojemność imponująca. Rozwiązanie to stosowane jest także przez inne firmy, ale tutaj implementacja jest wzorowa. Jedyny minus wynika z otwarcia kieszeni – do środka wpadają liście, igły, kawałki gałęzi, w przypadku opadów dostaje się tam także woda (o tym pomyślał producent i w dolnej części komory jest mały otwór odwadniający). Przed tym ostatnim zabezpieczy oczywiście dołączony pokrowiec przeciwdeszczowy.

Podsumowanie

Najważniejszy element plecaka – system nośny – jest znakomity. Naprawdę o tym elemencie mogę wypowiadać się jedynie w samych superlatywach. Jest bardzo wygodny i nawet w trakcie wielogodzinnej wycieczki nie odczuwa się żadnego dyskomfortu. Nic nie uciska ani nie wrzyna się. Masa plecaka dobrze rozłożona jest na ramionach. System wentylacji działa bardzo dobrze.

Plecak jest bardzo atrakcyjny wzorniczo. Wygląda po prostu świetnie. Zestawienie kolorów oraz minimalistyczny design są znakomite. Wizualnie plecak bardzo przypadł mi do gustu.

Użyte do produkcji materiały są wysokiej jakości. Po kilku miesiącach dosyć intensywnego użytkowania plecak nie posiada śladów eksploatacji. Zamki YKK także nie wykazują śladów zużycia.

Pojemność jest wystarczająca na jednodniową wycieczkę. Myślę, że na dwudniową wycieczkę z noclegiem w schronisku także można zabrać Capstone 32. Trzeba tylko spakować się z głową. Komora główna zamykana jest na zamek błyskawiczny, więc nie ma możliwości zwiększenia pojemności plecaka (co jest możliwe w plecakach z klapą zamykającą główną komorę, bardzo przydatne np. podczas zakupów).

Brakuje wewnętrznej kieszeni na cenne drobiazgi (portfel, telefon, dokumenty).

Sporym jak dla mnie minusem jest mała pojemność kieszeni na bukłak. Mój 2l bukłak nie mieści się do niej, gdy jest napełniony. Ten element plecaka był źródłem największego rozczarowania. Dodatkową negatywną cechą kieszeni na bukłak jest umieszczenie w jej dolnej części płyty z tworzywa sztucznego. W trakcie marszu bukłak czasami ociera o tę płytę, trzeszcząc w irytujący sposób.

Plecak posiada sporo ciekawych rozwiązań – np. skośne kieszenie boczne, uchwyt na kijki w pasie biodrowym (choć ten ostatni wymaga dopracowania).

Thule Capstone 32 to świetnie wyglądający, bardzo uniwersalny plecak wykonany z materiałów wysokiej jakości. Znakomity na jednodniowe (lub nawet dwudniowe) wycieczki górskie. Nieźle sprawdza się w roli plecaka miejskiego. Można z nim także całkiem komfortowo jeździć na rowerze. Trzeba tylko mieć świadomość, że z uwagi na rodzaj zamknięcia maksymalna pojemność plecaka jest niezmienna – nie można jej zwiększyć jak w przypadku plecaków zamykanych klapą, ale to typowa cecha wszystkich plecaków zamykanych na zamek błyskawiczny. Największe zalety to znakomity system nośny i bardzo pojemna kieszeń zewnętrzna. Do wad zaliczam małą pojemność kieszeni na bukłak oraz brak wewnętrznej kieszonki na wartościowe przedmioty (np.portfel czy telefon).

Dane kilometrowe: 220 km  w górach, 150 km na rowerze i jakieś 50-60 km w trybie spacerowo-miejskim 😉

Szymek

Chcesz skomentować? Podziel się wrażeniami z lektury :)

Dodaj komentarz

Wpisy