Artykuły

Trekking wokół Tre Cime di Lavaredo

SOOVAutorzy 3 miesiące temu
Trekking wokół Tre Cime di Lavaredo

Dolomity kuszą bogatą siatką turystyczną, silną infrastrukturą kolei linowych i pełnymi wrażeń road tripami. Na pierwszy ogień jednak leci słynny masyw Tre Cime di Lavaredo.

Wędrówka od schroniska Auronzo

Wędrówkę najlepiej jest rozpocząć przy schronisku Auronzo, oszczędzając tym samym czas i siły, ale dla równowagi wydając pieniądze. 6 kilometrów krętej drogi, pozwalającej dotrzeć samochodem na wysokość 2320 m n.p.m., kosztuje 30€. Opłata pobierana jest na dole przy bramkach. Droga wije się ostrymi serpentynami tuż obok przepaści, a o 7:00 na szosie jest praktycznie pusto. Po wyłączeniu silnika wysiadam powoli z auta i mało co nie potykam się o własną szczękę, powoli zbierając ją z ziemi. Najbardziej hipnotyzujące są strzeliste szczyty masywu Cadini di Misurina, ale cała panorama jest obłędna.

Jeśli planujesz wycieczkę w Dolomity, warto, byś wcześniej zaopatrzył się w odpowiedni przewodnik.

Szlak numer 101

Trekking wokół Tre Cime zakłada wędrówkę drogą klasyczną, czyli najłatwiejszym szlakiem numer 101 w kolorze biało-czerwonym. Szeroka, płaska autostrada biegnie u podnóża południowych ścian Tre Cime, a przewyższenie, jakie trzeba pokonać do celu, to zaledwie 134 metry. Liczby może nie powalają, ale krajobraz jak najbardziej. Bowiem od początku wędrówce towarzyszy widok na typowe strzeliste szczyty, skaliste granie i błękitne niebo.

Trekking wokół Tre Cime można pokonać najłatwiejszym szlakiem numer 101

Rifugio Lavaredo

Na szlaku mijam kapliczkę Cappella di Alpini, by niebawem dotrzeć do Rifugio Lavaredo. Schronisko położone jest na wysokości 2344 m n.p.m. Otwarte jest od połowy czerwca do końca września. Nie obsługuje kart płatniczych, a za nocleg trzeba zapłacić 65€. Kolejnym celem na dzisiaj jest przełęcz Lavaredo. Aby się tam dostać, do wyboru są dwie trasy – wciąż szeroka, ale okrężna autostrada, albo trawers szlakiem. Wybieram drugi wariant i po pokonaniu 100 metrów przewyższenia osiągam przełęcz, gdzie odsłania się widok na drugą stronę masywu Tre Cime. I po raz kolejny trzeba powstać z kolan, na które rzucają te włoskie krajobrazy. Obserwuję przebieg szlaku do schroniska Locatelli, po lewej dumnie stoją Trzy Wieże, a na wprost jest jakaś inna planeta.

Dolomity kuszą bogatą siatką turystyczną, silną infrastrukturą kolei linowych i pełnymi wrażeń road tripami

Dolomity kuszą bogatą siatką turystyczną, silną infrastrukturą kolei linowych i pełnymi wrażeń road tripami

Krajobrazy nie z tej ziemi

Od Rifugio Locatelli dzieli mnie około 1,5 kilometra, które pokonam również szeroką, bitą drogą. Od strony północnej Trzy Siostry wyglądają imponująco, ale to, co mnie zaskakuje po tej stronie masywu, to ilość śniegu w czerwcu. Jestem na wysokości około 2400 metrów, a zaspy obok szlaku mnie przerastają. Kilka odcinków trzeba co prawda pokonać po zmarzniętych płatach, ale całość jest raczej nieźle odśnieżona. Po około 40 minutach wreszcie staję przed schroniskiem, które również otwarte jest od końca czerwca do końca września. Wokół mnie piętrzą się skalne iglice, a panorama jest fenomenalna.

A jeśli nie Dolomity, to może pasmo Ferwall w Alpach austriackich?

Hoher Riffler – pierwszy raz powyżej 3000

W czerwcu wciąż pełno śniegu

W czerwcu wciąż pełno śniegu

Szlak numer 105

Drogę powrotną zaplanowałam szlakiem numer 105 po północnej stronie masywu, który poprowadzi mnie doliną. Najpierw tracę nieco wysokość, by później finalnie ją odrobić. Marsz jest kompletnie niewymagający i oczywiście piekielnie widokowy. Po upływie godziny docieram do schroniska Lange Alm, które również jest nieczynne i zaledwie kilometr dzieli mnie od Forcella di Mezzo. Przełęcz okazuje się świetnym punktem widokowym, a rozległa panorama sięga kolejnych masywów w Dolomitach. Po pokonaniu ostatniego kilometra, a w sumie 10 kilometrach marszu, wędrówka dobiega końca przy schronisku Auronzo.

Przebywanie w tym nietypowym krajobrazie to wyjątkowe doświadczenie

Przebywanie w tym nietypowym krajobrazie to wyjątkowe doświadczenie

Dzisiaj co prawda nie mogę się pochwalić ani odległością, ani przewyższeniem, ale w Dolomitach nigdy nie chodziło mi o ambitne cele. Tutaj liczy się dla mnie samo obcowanie z górami, tak innymi od tych mi znanych. Samo przebywanie w tym nietypowym krajobrazie było wyjątkowym doświadczeniem. Łatwy trekking pozwalał w pełni cieszyć się tym oryginalnym wytworem natury.



Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji jest dostępnych w Polityce prywatności.

Akceptuję